Listopadowy długi
weekend postanowiliśmy spędzić nad morzem. Wybór padł na
Trójmiasto i niedawno wyremontowany hotel Mercure Posejdon. Sam
obiekt położony jest w bardzo malowniczej i cichej okolicy, a co
najważniejsze jest blisko do plaży – wystarczy przejść przez
ulicę i po parudziesięciu metrach jesteśmy u celu. Ponadto
wybierając się na ok. 40min spacer spokojnie go ukończymy na molu
w Sopocie idąc wzdłuż plaży i z dala od samochodów :)
Wracając do tematu
hotelu. Na wejściu wita nas bardzo przyjemnie wykończone lobby z
plastikowym, różowym lwem, który jak się później okazało był
hitem zabaw wśród dzieci obecnych w hotelu. Prócz lwa moją uwagę
zwrócił duży kaflowy piec. Samo meldowanie zajęło sporo czasu,
ponieważ obsługa była skoncentrowana bardziej na pracach przy
komputerze niż ‘rozładowaniem kolejki’. Plusem było to, że
pokój został udostępniony wcześniej – przed 13tą oraz
otrzymałem voucher na drinki i zniżkę na gastronomię.
Pokój jak i
łazienka były wyremontowane. Ponadto wizualnie bardzo mi się on
podobał, natomiast problemem był panujący tu intensywny zapach z
kanalizacji – co jest często opisywane w opiniach hotelu i
niestety z tym obiekt nie potrafi sobie poradzić, ponieważ mimo
zgłoszenia tego recepcji sytuacja nie uległa poprawie, a co więcej
w ostatnim dniu zapach był jeszcze mocniejszy i czuć go było już
w recepcji.
Pokój był wyposażony w dwuosobowe łóżko, stolik z
fotelem, minibar, sporą szafę, szlafroki, telewizor z licznymi
kanałami telewizyjnymi, w tym Canal + oraz zestaw do parzenia kawy i
herbaty. Natomiast w łazience można było znaleźć standardowy
zestaw kosmetyków.
![]() |
| widok z poziomu łóżka - aż się prosi o jakiś obraz! |
![]() |
| widok z balkonu na hotelowy ogród |
![]() |
| wstawka VIP - najmarniejsza jaką do tej pory otrzymałem... |
W hotelu znajduje
się m.in. restauracja w której wydawane są śniadania oraz bar
typu Winestone. Same śniadania były bardzo smaczne i urozmaicone.
Co najważniejsze, przy dużej ilości gości braki były na bieżąco
uzupełniane, natomiast robił się ‘korek’ przy automacie do
kawy. Zdecydowanie przydałby się drugi.
![]() |
| bufet śniadaniowy |
![]() |
| przykładowe śniadanie |
Z baru korzystaliśmy
dwukrotnie. Za pierwszym razem zamówiliśmy standardowo już burgery
oraz lampkę wina z przystawką. Burger okazał się być inny niż
jedzone do tej pory, ponieważ w połowie jedzenia zauważyłem, że
zamiast sera dodano tygrysią krewetkę. Jak nie lubiłem krewetek,
tak ich nie lubię nadal :P Mimo to, uważam że połączenie mięsa
wołowego z owocem morza nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Natomiast
przystawka do wina okazała się być mistrzowska. Była to mieszanka
oliwek, suszonych pomidorów, skórki cytryny i innych składników.
Szkoda, że nie ma tego w sklepach. Polecam!
Za drugim razem
wybraliśmy kanapki klubowe oraz wykorzystaliśmy vouchery na napoje
powitalne – i tu udało się otrzymać drinki z karty napoi dla
klubowiczów. Podtrzymuję zdanie – najlepszy drink z karty to:
upgrade :) Natomiast kanapki były jak najbardziej smaczne i bez
niespodzianek typu krewetki.
Oprócz spania i
jedzenia w hotelu możemy skorzystać ze SPA, które prócz zabiegów
upiększających czy masaży oferuje basen, jacuzzi, dwie sauny (z
czego w jednej nawet odbywały się ceremonie zapachowe) oraz mini
siłownia. Niestety strefa nie została wyremontowana czy też
odświeżona i pozwala przypomnieć sobie jak wyglądały tego typu
miejsca w latach 90tych. Warto zaznaczyć, że SPA jest prowadzone
przez osobną firmę, mimo to korzystanie z basenu, saun czy siłowni
jest bezpłatne. Natomiast aby skorzystać z ceremonii zapachowej
trzeba zapłacić. I tu duży plus dla obsługi, ponieważ
powiedzieli, że honorują karty Multisport i w ramach niej już
seans będzie bezpłatny :) Na obiekcie podczas weekendu było sporo
osób, ponieważ pogoda może aż tak nie zachęcała do spacerów.
Na szczęście mało kto chciał się męczyć na siłowni, więc
miałem ją całą dla siebie. Pomimo jej niewielkiej powierzchni
siłownia jest kompleksowo wyposażona i spokojnie można zrobić
pełny trening.
Warto też
wspomnieć, że na terenie obiektu znajduje się spory, zadbany ogród
z miejscem, gdzie hotel uprawia własne warzywa :) Znalazł się też
plac zabaw dla dzieci. Ogólnie hotel jest bardzo podobny do Mercure
Karpacz – pod względem budynku i rozmieszczenia różnych części
kompleksu. Przewyższa jednak tamten obiekt przeprowadzonym remontem
i gastronomią. Ponadto Mercure Posejdon jest bardzo często
wybierany przez rodziny z dziećmi, więc jak komuś przeszkadza gwar
i szum to warto mieć to na uwadze :) Poza tym mocno tu kuleje
obsługa recepcji, ponieważ przy wymeldowaniu chciano pobrać
ponowne kwotę za nocleg, który został dużo wcześniej opłacony.
Dobre 15min zajęło pracownikowi dojście do prawidłowej kwoty…
Podsumowując, sam
hotel dla rodzin z dziećmi zapewne jest strzałem w dziesiątkę, a
także dla plażowiczów, więc może być ciężko o pokój w
sezonie. Warto też wybrać się tam poza sezonem, aby paradoksalnie
uciec od zgiełku miasta. Jest tylko jeden warunek – poprawa w
kwestii zapachu :)
![]() |
| na dzień dobry przy wejściu czekał bałwan :) |
![]() |
| korytarz |

























0 Comments